15 września tradycyjnie...

8 września uczniowie...
Dnia 30.08. 2017r...
Jak co roku ostatnie...

Tegoroczni  absolwenci  ...

Punktualnie o godz.10.00,...

21 czerwca w naszej szkole odbył się szkolny...

Jak było w Betlejem?

Obrazek użytkownika Krzysztof Naworol
Krzysztof Naworol
Dnia 25 grudnia nie wybrano w celu zastąpienia święta pogańskiego – mówi ks. Józef Naumowicz, autor książki o początkach Bożego Narodzenia
 
Z ks. prof. Józefem Naumowiczem, autorem książki „Prawdziwe początki Bożego Narodzenia”, rozmawia Irena Świerdzewska
 
 
Czy o Bożym Narodzeniu wiemy już wszystko?
 
Wszystkiego jeszcze nie wiemy. Wiadomo, że święto nie istniało przez pierwsze trzy wieki chrześcijaństwa, chociaż próbuje się dowodzić, że było inaczej. Na początku IV w. nagle stało się bardzo popularne. Nie ma jednak źródeł historycznych, które by wskazały, kto i kiedy ustanowił to święto, skazani jesteśmy w tych ustaleniach na poszlaki. Możemy domniemywać na podstawie różnych źródeł, przekazów i analiz. Stąd w historii wyciągano też fałszywe wnioski. Między innymi jeden z najbardziej znanych, który jest ciągle powtarzany – nie zawsze w złej wierze – że święto powstało, by zastąpić święto pogańskie.
 
 
Jak więc doszło do obchodów świąt Bożego Narodzenia?
 
Dojrzał czas. Przede wszystkim, po okresie prześladowań chrześcijaństwo uzyskało wolność. W miejscach świętych w Jerozolimie i w Betlejem zaczęły powstawać pierwsze budowle upamiętniające wydarzenia związane z życiem Chrystusa. Słynne były wtedy pielgrzymki do groty i do żłóbka w Betlejem, ciągnęli tam ludzie ze wszystkich stron. Nad grotą Narodzin Jezusa powstała bazylika sfinansowana przez cesarza Konstantyna, poświęcona w obecności cesarzowej Heleny. Ponieważ cesarzowa przebywała dwa lata w Palestynie, można domniemywać, że bazylikę poświęcono w 328 r. Z jej powstaniem wiąże się rozwój liturgii i organizowanie obchodów Bożego Narodzenia. Można przypuszczać, że wtedy celebrowano pierwsze Boże Narodzenie.
 
 
Skąd wzięła się data święta – 25 grudnia?
 
Nie traktujemy tego dnia jako daty historycznej. Przede wszystkim szukamy daty symbolicznej. Data Śmierci i Zmartwychwstania Chrystusa, którą łatwiej było ustalić ze względu na bliskość świąt Paschy żydowskiej, ma też – poza wartością historyczną – wymiar symboliczny. Świętowana jest w pierwszą wiosenną pełnię księżyca po zrównaniu dnia z nocą. Podobnie było z Bożym Narodzeniem – chciano, by święto zachowało symbolikę „astronomiczną”.
 
W zapowiedziach przyjścia Mesjasza ciągle obecna jest symbolika światłości. Zapowiadano, że „wzejdzie gwiazda Jakuba”, przyjdzie „słońce sprawiedliwości”, pojawi się „słońce z wysoka”. Ewangelia Jana mówi, że na świat przyszła Światłość prawdziwa, która świeci w ciemnościach i ciemności nocy się rozpraszają.
 
Poszukiwano więc takiego momentu w ciągu roku, który by najlepiej tę symbolikę opisywał. Właśnie 25 grudnia następuje przesilenie zimowe i po okresie narastającej ciemności światło wypełnia mrok. To bardzo piękny i czytelny symbol obrazujący tajemnicę przyjścia Zbawiciela i światłości na świat. To był najlepszy czas, jaki można było wybrać w kalendarzu. Poza tym, w starożytności bardzo dbano o uświęcenie czasu, także pór roku. Człowiek żył zgodnie z rytmem przyrody. Podobnie więc jak Wielkanoc, tak i Boże Narodzenie musiało miało mieć wymiar „astronomiczny”. To potwierdza, że dnia 25 grudnia nie wybrano w celu zastąpienia święta pogańskiego. Poza tym, w tym dniu przypadały obchody mało znaczących świąt pogańskich.
 
 
Czy przedstawienia scen Bożego Narodzenia pokrywają się z faktami?
 
Zadziwiające, że w pierwszych wiekach najczęściej przedstawiano w scenie Narodzenia jakiegoś proroka, który wskazuje na gwiazdę, i Maryję trzymającą Dzieciątko. Na innym przedstawieniu – magów podążających za gwiazdą i Jezusa siedzącego na kolanach u Maryi, przyjmującego dary. Na obydwu zawsze jest gwiazda, czyli światłość. Kolejna scena bardzo wczesna i bardzo popularna: Jezus w żłóbku i dwoje zwierząt, brak obecności Maryi i Józefa. Początkowo przy żłóbku pojawiają się wół i osioł – zwierzęta traktowane jako symbol narodu żydowskiego, bo pasterze są przedstawicielami narodu żydowskiego i pogan. Potem dochodzi symbolika innych zwierząt: wielbłądów i koni – kojarzonych z magami, czy baranków i owiec – z pasterzami. Kolejne zwierzęta w przedstawieniach sceny Narodzenia nawiązują do proroctwa Izajasza, mówiącego m.in., że wilk zamieszka z barankiem, pantera z koźlęciem razem będą przebywać, a cielę paść się z lwem. Mamy w tych przedstawieniach symboliczny obraz wszystkich zwierząt, mówiący o czasie pokoju i harmonii w przyrodzie, czyli przypominający o raju.
 
 
Czy nie za bardzo lukrujemy przeżywanie świąt Bożego Narodzenia, gubiąc ich przesłanie?
 
Pytanie jest słuszne, stąd zawsze zachęta, żeby przeżywanie świąt nie skończyło się na emocjach. Radość ze spotkań w gronie rodzinnym, suty stół i podarunki są czymś dobrym, ale przede wszystkim niech to będzie radość z wiary, ze spotkania z Jezusem, przeżywania Jego obecności. Święta mają być rzeczywistym spotkaniem ze Zbawicielem. Aby dobrze przeżywać Boże Narodzenie, trzeba wiedzieć o nim jak najwięcej. Dla każdego z nas jest to wyzwanie, by temu świętu nadać jak największą treść.
 
Symbolem Bożego Narodzenia są żłóbki. Pierwszą żywą szopkę urządził święty Franciszek, ale nad żłóbkiem wykonał ołtarz, gdzie sprawował Mszę Świętą. Ważna jest świadomość, że Jezus rodzi się dla nas nieustannie w każdej Mszy Świętej. Niech obraz żłóbka pomaga nam dostrzec Jezusa obecnego w sakramentach i w drugim człowieku.

Polecamy